Tagi

, , , , ,

Jak mawiał Ludwik Hirszfeld: „żeby innych zapalać, trzeba samemu płonąć”.

Na świeżo po kongresie założycielskim Stowarzyszenia NowoczesnaPL nie mogę powiedzieć, abym zapłonął, czy – jak to określił Ryszard Petru – naładował akumulatory do pracy. Założenia programowe przyszłej partii, które przeskanowałem czytając stronę internetową (nota bene, nie nowoczesna.pl, ale nowoczesnapl.org), są OK. Problem w tym, że na kongresie zostały uwypuklone w niedostateczny sposób.

Co konkretnie było złe? Po pierwszy fatalni mówcy (przede wszystkim Joanna Schmidt i Adam Kądziela, którzy zrazili publiczność). Po drugie, pasztet programowy. Ryszard Petru stawiał obok siebie postulaty bardzo ogólne (np. wolność gospodarcza, likwidacja barier) i bardzo szczegółowe (np. brak finansowania partii z budżetu). Po trzecie, brak konsekwencji w programie, co szybko zostanie wytknięte przez przeciwników. Nie można mówić o społeczeństwie obywatelskim, zaufaniu i samorządności, a jednocześnie wychodzić z postulatami ograniczenia liczby kadencji poselskich do dwóch (czyj to pomysł i skąd zaczerpnięty?) albo zmuszania gmin (sic!) do wprowadzania budżetów partycypacyjnych. Po czwarte i najważniejsze, na kongresie brakowało agresji, jasnego wskazania ścieżki, którą trzeba podążyć, aby zmienić polską politykę. Mam wrażenie, że NowoczesnaPL jest na chwilę obecną bardzo łatwym kąskiem do połknięcia.

Jeśli założymy, że elektorat Nowoczesnej to: a) szeroko rozumiane sieroty po PO, b) sieroty po Palikocie, c) różnej maści ruchy lewicowe o rozbudowanej, ale nie postkomunistycznej wrażliwości społecznej, d) osoby, które przeżywając zapaść zagłosowały na Korwin-Mikkego i Kukiza, ale zdążyły zdać sobie sprawę ze swojej omyłki, oraz e) osoby od wielu lat niebiorące udziału w głosowaniach; to do ugrania jest całkiem sporo głosów. Niestety, na dzień dzisiejszy nie widzę, w jaki sposób miałoby to się udać już tej jesieni. Nowoczesna jest powszechnie hejtowana i już szufladkowana jako „partia banków i OFE” albo „PO-bis”. Będąc na świeżo po kampanii prezydenckiej, wiemy że przypinanie przeciwnikom nienawistnych etykietek to bardzo opłacalna strategia prowadzenia polityki.

To od siły i wyrazistości liderów Nowoczesnej zależy, czy wizerunek partii będzie taki:

Opublikowane przez @Exen na Twitterze.

… czy inny.

Jest jednak inne zagrożenie – że Nowoczesna zostanie rozsadzona od środka, pójdzie w stronę bezideowej partii rewanżu, opierającej program na doraźnych potrzebach, zamiast na przemyślanej strategii. Najsmutniejszym wydarzeniem kongresu był bowiem z mojego punktu widzenia ten moment, w którym rozległy się najbardziej gromkie oklaski. A było to po ogłoszeniu postulatu maksimum dwóch kadencji dla posłów. Innym zagrożeniem jest obarczanie Nowoczesnej a priori wymaganiami, które są niemożliwe do spełnienia, m.in. odcięcia się zupełnie od zgranych twarzy i starych partii, tak jakby w poprzednich wcieleniach liberalnych inicjatyw działali sami parszywcy.

Jestem ciekaw, jak rozwinie się ta inicjatywa, ale w chwili obecnej przepełnia mnie raczej pesymizm.

Reklamy